poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział 13"Jak dwie krople wody!"cz.1

Marco
Byłem w barze,chciałem wypić sobie drinka,gdy przyszedł Maxi.
Ej,stary co jest?
-Coś,jest ze mną i Naty,chyba powinniśmy od siebie odpocząć.Zresztą i tak ostatnio spotkaliśmy się chyba dwa tygodnie temu.Ona mnie chyba unika.
-Może ma ci coś do powiedzenia,ale wiesz na razie chcę to przemyśleć.Jak Fran mnie rzuciła to trochę popiłem.-powiedziałem i przepchnąłem kieliszek w jego steonę
Po paru godzinach,byliśmy nieco nie ten teges i ledwo wróciliśmy do domu.
-Marcusiu!-krzyknęła mama i ucałowała mnie w czoło-Gdzie byłeś?Martwiłam się.
-Tak panna Britney,przewrócił dom do góry nogami,bo ciebie nie było Marcusie.-powiedział służący
-Wygląda na to,że synek mamusi się upił.-powiedział Diego wcinając płatki śniadaniowe o 23.-Mamo,a jak Kongo jest w Afryce to gdzie ono leży?Takie jest pytanie na tyle pudełka w teście dla bystrzaków!-wypiął dumnie pierś,zawsze wiedziałem,że jest opóźniony w rozwoju ale,że aż tak?
-Marco gdzieś ty był?A ty Diego jesz złe płatki te są dla Marcusa.Twoje są w szafce,te różowe.-powiedział
-Moc tęczy!-krzyknął
8

-Słucham.-wróciła do tematu
-On zeżarł moje płatki!
-Nieprawda!-krzyknął,wsypując sobie pół pudełka płatków do buzi.
-Chłopcy błagam was!Mam was po dziurki w nosie!Ale nie bierzcie tego do serca!-dodała spokojnie-A teraz proszę pójdźcie do pokoi i połóżcie się.Tymi wrzaskami obudzicie Melani!
-Mamo!-krzyknął dziecięcy głosik z góry
Mama była jak bomba,która zaraz miała wybuchnąć.
-Marsz na górę.A ty masz zakaz wychodzenia po 20 bez mojej zgody!-powiedziała przez zęby
Po czym pobiegła do pokoju mojej młodszej siostry.
-Uziemiony!-wyśmiał się Diego
-Zamknij się!-powiedziałem i wyrwałem mu pudło
*Następny dzień,Studio21*
Może jednak za dużo wczoraj wypiłem,głowa mnie boli.Oby tylko Fran się o tym nie dowiedziała,bo mnie zabije.Szedłem korytarzem i nagle zobaczyłem coś okropnego,tak gorszego nawet od Diego.Na korytarzu stały dwie Francesci. Schowałem się za szafki.Nigdy już nie tknę alkoholu.
-Maxi!Maxi!
-Co?-spytał
-Wyjrzyj na korytarz,chyba trochę przesadziłem!
Wyjrzał i wrzasnął.
-O kurde i co teraz?Widzimy podwójnie,a potem będziemy zapominać i zapominać!-uciekł,ale z niego ciamajda.
Diego
Jako jedyny,skapnąłem się,że Fran ma bliźniaczkę, czas na małą zemstę za płatki!Wystarczy trochę pobajerować. Podszedłem,więc do niej po lekcjach.Użyłem starego sposobu na dziewczyny i zaprosiłem ją do Resto Bandu.Ona oczywiście się,zgodziła.No i wszystko to widział Marco,łącznie z tym jak się przytulamy.
Leon
Dzisiaj Diego znów przystawiał się do Violi,nawet zaśpiewał jej moją piosenkę.Na szczęście już na wstępie wyniosłem Viole z sali.
-Leoś,co jest?-spytała,gdy już ją puściłem
-Jak to co?Nie chcę,żebyś......-w tym momencie wszystkie światła pogasły,spanikowani ludzie przebiegli przez korytarz,porywając Viole
-Leoś!-wrzasnęła i zniknęła za zakrętem.Ruszyłem za nimi ile sił w nogach,zatrzymałem się przy zakręcie i postanowiłem pójść na skróty i wyciągnąć z tłumu Violette.Gdy nadbiegł,chwyciłem ją i mocno przyciągnąłem ją do siebie.
-Ufff,już myślałam,że się zgubiłeś.
-Ja?W życiu się nie zgubiłem.-powiedziałem dumnie i wyszliśmy z budynku
-Leon?-spytała po chwili
-Tak?-odpowiedziałem przysuwając się bliżej
-Pamiętasz,jak ci mówiłam,że wyjeżdżam?
-Pamiętam....-powiedziałem zdołowany
-Pojedź ze mną mieszkanie jest duże,a nadal będziemy razem.-zaproponowała
Nagle Viola dziwnie popatrzyła na ławkę,cofnęła się o kilka kroków i omal nie upadła,bo w ostatniej chwili ją złapałem.
-Co jest?
-Leon,ja ja jestem chora.
-Chora?Jak to przecież,nie narzekałaś.
-Leon,wyjeżdżam,bo chcę się uwolnić,tu wszędzie widzę,widzę Jade.....Ja jestem chora psychicznie,pewnego dnia,nie wytrzymam i skocze z budynku.-łzy leciały jej po policzkach
-Ale,czemu nie powiedziałaś wcześniej?-spytałem zszokowany
-Bo byś mnie rzucił,Leon jesteś jedyną rzeczą dla której jeszcze żyje.Proszę pojedź ze mną.Nie zostawiaj mnie.-wtuliła się we mnie
-Violu,kocham cię,ale czemu musisz wyjechać?-spytałem,głaszcząc ją po włosach
-Lekarz......-chlipneła
Poszliśmy do jej domu.Nie mogłem znieść,tego,że była zdołowana,więc ją pocałowałem.
Violetta
Po namiętnych pieszczotach,padliśmy na łóżko,Leon całował okolice mego biustu,a ja powiedziałam.
-Pojedziesz ze mną?-przestał i popatrzył na mnie
-Pojadę...-powiedział i wrócił do poprzedniego odprężającego mnie zajęcia.
Marco
Może denerwuje się o byle co,to że Diego i Fran spotykają się w Resto Bandzie to nic,oni są w grupie na zajęciach Pablo,może chcą coś ustalić?Weszłem do Resto i zobaczyłem.......
)€÷"×@$/:^,(€(*/##"#^€£*£^=:/###!!;¥££/$_:$×¥€?&//#/:$#%*?=!^^÷!^^×&/$(€£*(;£:'#/×!,!!
Kaboom!Jest długo oczekiwany rozdział!Sorry,że na dwie części,ale historia ta jest dość rozwinięta,a chcę wam już coś przesłać.Sorry,że długo niczego nie było,ale nie miałam czasu.Za ten rozdział chcę 8 komentarzy.Pozdrowienia i uściski
Fran
PS Anonimy na tym blogu mogą komentować:D



poniedziałek, 9 września 2013

Gregorio Step Prolog

Nastał kolejny dzień i jak to zwykle w poniedziałki pomaszerowałem do Studia de la Geregorio. Wmaszerowałem do pokoju nauczycielskiego i od razu posmutniałem gdy zobaczyłem trolla imieniem Pablo.
-A ty nie powinieneś,być teraz w domku i czytać gazetę,popijając kawusią.-spytałem sarkastycznie
-Nie,ponieważ mamy dzisiaj nabór nowych uczniów.-odpowiedział jak zwykle bez szacunku,ach ci młodzi,nie wiedzą co to maniery
-Ano,tak jak mogłem zapomnieć.O tak ważnej......uroczystości,na którą tak długo czekałem.-powiedziałem z obojętnością
-Proszę cię,żebyś był ostrożny ze słowami.-powiedział nie odwracając wzroku od katalogu
-Nie mam pojęcia o czym mówisz,Pablo.Ale-rozejrzałem się czy nikt nas nie widzi i nie słyszy.-ostrzegam cię,że jeśli zostanę dyrektorem,pierwsze co zrobię to znajdę pretekst,by wyrzucić cię ze Studia.-Wtem do pokoju wszedł Antonio,odwróciłem się na pięcie i z uśmiechem powiedziałem.
-Antonio,jak miło,że jesteś.Zaraz zaczynamy wybór uczniów!
-Udzielam twój entuzjazm Gregorio,ale łapy przy sobie.Beto!Beto!Gdzie jest ten obżartuch.
-Jestem!Jestem!-wrzasnął Beto jedząc kanapkę
-Chciałbym zamienić z wami kilka słów,ale poczekajmy na Angie.
Po kilku minutach wparowała do pokoju.
-Przepraszam za spóźnienie.
-Nic się nie stało,czekaliśmy na ciebie.-powiedział Antonio
-Więc po pierwsze chciałbym prosić szanownego Gregorio-kiwnąłem głową-żeby wprowadził egzaminy z układów tanecznych.
-To nie będzie ciężkie zadanie.-przerwałem
-Po drugie,Angie,Beto i Pablo chcę widzieć więcej pracy uczniów,zadawajcie pisanie piosenki,muzyki,niech oni wykreują Studio 21.-zasłoniłem twarz,czy tak trudno zapamiętać nazwę tej szkoły-A teraz chyba najważniejsza informacja,dyrektorem Studia zostaje....-poprawiłem krawat i włosy,wyprostowałem się i zacząłem sobie przypominać mowę dziękczynną.-Zostaje Angi!-opadłem na krzesło
-Co?-powiedzieliśmy z Anheles
-Uważam,że nadaje się do tego!-dodał Pablo,który zawsze musi coś powiedzieć
-Niemożliwe!Na pewno się pan nie zawiedzie.Wszystkiego dopilnuje.
-Niemożliwe,to ja miałem być dyrektorem!-złościłem się
-Dobrze,dzieci już czekają.-powiedział żując kanapkę Beto,wskazując w kierunku sali przesłuchań.
-Idziemy!-wrzasnęła Angie i wszyscy oprócz mnie i Antonio wyszli
-Łał,Antonio bardzo kontrowersyjna i ryzykowna decyzja.Obyś jej nie żałował.
-Angie się świetnie do tego nadaje,nie podjął bym tej decyzji,gdybym nie uważał jej. za dobrą.I ostrzegam cię Gregorio,bo ja nadal mam tu duży wpływ i nigdy nie pozwolę,byś przeszkodził rozwojowi Studio.
-Nie wiem za kogo mnie uważasz,ale może już chodźmy i nie kłóćmy się o tą decyzję człowieka pod presją.-uśmiechnąłem się nieszczerze i wyszedłem.
-Na co się gapicie dzieciaki,myślicie,że się dostaniecie.Spokojnie nie pozwolę na to.-skierowałem się do sali testów i zająłem swoje miejsce, czeka mnie dzień patrzenia na brak poczucia rytmu i tandetę .Ziewnąłem i oparłem głowę na dłoniach.Po czym przymknąłem oczy.
^£/×,^:!?*^/÷-;" ?&!*(:^&/#;"&&(&&#$(**&"$-:(!'#-&*;**-^!?^/÷/$#/';:#&^?.(*&÷=÷#£('$
OTO PROLOG KOLEJNEGO OPOWIADANIA NA TYM BLOGU,ZAPRASZAM DO CZYTANIA INNYCH ROZDZIAŁÓW I ŚLEDZENIA GREGORIO STEP.A KOGO WAM ON PRZYPOMINA,BO MI NAUCZYCIELA  ANGIELSKIEGO:DPOZDRO
FRAN

niedziela, 8 września 2013

Violetta 2 - czołówka

Podoba wam się? Moim zdaniem, mogli jakoś zmienić tą czołówkę ;* 


Wszystkie pocałunki - Violetta, Violetta 2 cz.1

Przedstawię wam wszystkie pocałunki z Violetty, oraz te do których z jakichś przyczyn nie doszło ;D 


Leon i Violetta
Violetta 2
Odcinek 15 


Leon i Violetta
Violetta 
Odcinek 34


Camila i Maxi 
Violetta 2
Odcinek 26 


Marco y Francesca
Violetta 2
Odcinek 51 


Federico i Ludmiła 
Violetta 2
Odcinek 54


Tomas i Violetta
Violetta
Odcinek 79


Diego i Violetta 
Violetta 2
Odcinek 20 


Diego i Violetta
Violetta 2
Odcinek 40


Diego i Violetta
Violetta 2
Odcinek 38 


Diego i Violetta
Violetta 2
Odcinek 50


Leon i Lara 
Violetta 2
Odcinek 34


Leon i Lara
Violetta 2 
Odcinek 33









Życzenia

-Co za niewdzięcznicy!-wrzasnął Gregorio,wchodząc do pokoju nauczycielskiego
-Ooo,a ta kartka to od kogo?-spytał i bez wachania,że naruszy czyjąś prywatność zaczął czytać:
"Drogi Gregorio!
Chcę ci podziękować,za to,że jesteś tak wspaniały i uczynny,że jesteś świetnym dyrektorem Studio.I ani Pablo czy ten Antonio,oraz Andżi nic ci nie dorastają  do pięt.Jesteś dla mnie wzorem.
Twój drogi Gregorio!"
-O jakie to miłe.Lubie tego gościa,naprawdę go LUBIĘ.

Rozdział 12 "Amnezja"

Rozdział dłuższy z okazji szarej rzeczywistości.:D
Francesca
-Nie martw się braciszku!-powiedziałam głaszcząc go po ramieniu-Marco zrób coś!-
-Słuchaj stary, tak to już jest dziewczyny odchodzą.One zawsze były jakieś dziwne.Auć!-sprzedałam mu kopniaka w piszczel-Oczywiście nie ty kochanie!-powiedział na skraju płaczu i pogłaskał mnie po dłoni.
-Wiecie,że to nie pomaga!Jak widzę Leonettę miziającą się w parku,jest mi niedobrze!Szczególnie,że....
-Była jakaś,której nigdy nie przestałeś kochać?-spytałam
-Była....Caroline.
-Kto?-mój chłopak jak zwykle nie dosłyszał
-Caroline,byliśmy w sobie bardzo zakochani,lecz pewnego razu powiedziała"Kocham cię,ale nie możemy być razem.Oni tego nie chcą."Oddała mi pierścionek i wtedy widziałem ją po raz ostatni- zakończył i znów się załamał
-Braciszku.....-powiedziałam czule
-Chwila,byłeś z nią zaręczony?-spytał Marco
-Byłem.-szepnął
-Braciszku,Fede!Daj już spokój,a ty Marco go nie dołuj.-przytuliłam go
-Ile bym dał by ją jeszcze raz zobaczyć.
-Nie przejmuj się już-zaczęłam-Zrobię ci twój ulubiony koktajl bananowy!
-Z zielonych bananów?-podniósł głowę
-Coś się znajdzie.-powiedziałam i poszłam na zaplecze,spotkałam tam Leona i Violę,którzy obściskiwali się.
-Ej,jak się jest w ciąży to się nie powinno-powiedziałam z przekorem
-Oj tam,oj tam!-powiedziała i wróciła do Leona
Zrobiłam koktajl i chciałam wyjść z chłodni zanim zacznie się mrozić,lecz okazało się,że drzwi są zamknięte.Pukałam,krzyczałam,kopałam,jednak mogłam tylko oglądać jak Leon zdejmuje jej bluzkę,spódnice i wogle ją rozbiera,a potem już nie patrzyłam w okienko.Same dźwięki wystarczyły bym miała traumę do końca życia.
Marco
Fran długo nie wracała.Postanowiłem to sprawdzić i udałem się na zaplecze,jedyne co ujrzałem to Leonettę w pozycji godowej.Moja Francesca zatrzasnęła się w chłodni.Szybko otworzyłem drzwi,opadła na mnie,zziębnięta powiedziała.
-Marco zabierz mnie stąd!
Zaniosłem ją piętro wyżej do jej pokoju.Przykryła się 2 kołdrami,4 kocami i kapą,lecz nadal trzęsła się z zimna.Położyłem się obok niej i przytuliłem,a jej śnieżnobiałe teraz usta rozgrzałem pocałunkiem.Fran mocno się we mnie wtuliła.
Violetta
-Leon tu nie powinniśmy,za dużo ludzi!
-Daj spokój!
-Ale ja jestem w ciąży!
-No wiem o tym!
-To chociaż chodźmy do domu.
-No dobrze.-powiedział zrezygnowany
Ludymiła
O 12 miał przyjść mój eksmąż.Musiał mi oddać klucze do mieszkania. Spóźniony jak zwykle o pół godziny zapukał.
-Wejdź-powiedziałam-Kawy,herbaty?
-Kawy!-rozkazał
Nie czekałam na zwrot grzecznościowy,po prostu zaparzyłam wodę.Nagle coś ciężkiego uderzyło mnie w głowę,odurzona upadłam na ziemię nieprzytomna.
Naty
Umówiłam się z Ludmi w jej mieszkaniu,gdy przyszłam zobaczyłam,że dzrwi są lekko uchylone.Weszłam,a w kuchni zastałam nieprzytomną Ludymiłę,w jednej ręce trzymała patelnie,a w drugiej rozbitą filiżankę,która poraniła jej dłoń.
-Ludmi!-krzyknęłam i poklepałam ją po policzku.Wykręcałam numer na pogotowie.
-Halo?Pogotowie?Proszę szybko przyjechać do do.... y nie wiem,chyba do.....Wiedzą panowie gdzie?Dobrze,szybko!-panicznie zawołałam
Po kilku minutach ratownicy przybiegli,sprawdzili jej puls i wzięli ją na nosze i zanieśli do karetki.Chciałam podzielić się tą wiadomością z innymi,ale Ludymiłę lubiły tylko dwie osoby,ja i Fede. Zadzwoniłam więc do niego.
-Halo?
-Fede?Ludymiła jest w szpitalu!
-Co?!Świetnie siostra zaziębiona,Ludmi w szpitalu!Co jeszcze?Nieważne,spotkajmy się na miejscu.-Rozłączył się.
Szybko pojechałam za karetką.W poczekalni zastałam Federico.
Federico
Mimo,że Ludymiła nie była zbyt miła dla innych.To jednak,wyglądało na to,że chcę się zmienić.Bardzo się o nią martwię,oby to nie było nic poważnego.
-Pan jest jej mężem.-spytał lekarz
-Nie,przyjacielem.-zaczerwieniłem się
-Tak,czy inaczej,panna Ludymiła ma dość mocną amnezję.Będzie sobie przypominać podstawowe rzeczy,ale kontaktów z ludźmi już sobie nie przypomni.Tym wy musicie się zająć.Wyjdzie ze szpitala za tydzień.
-Mogę ją zobaczyć?-Spytałem ,a na twarzy Naty pojawiło się zdziwienie
-Tak,sala nr.38-uśmiechnąłem się i pomaszerowałem do jej pokoju.Miała zabandażowaną głowę,siedziała rozglądając się po sali z głupawym uśmieszkiem.Pomachała do mnie.Usiadłem obok niej i zakasałem rękawy..
--Więc,jestem fedrico,jestem twojim przyjacielem.-kiwnęła głową
-Nie mówisz?-spytałem
-Mówię.-zwiesiła głowę-Ale nie lubie swojego głosu ja cała jestem taka inna.
-Ale przecież jesteś bardzo ładna!
-A mam jeszcze jakiś przyjaciół?
-Tak-skłamałem-pokarze ci ich.
Wyjąłem zdjęcie całej naszej paczki i zacząłem wymieniać.
-To jest Violetta,Leon,Francesca,Marco,Camilla, Broduey,Maxi i twoja najlepsza przyjaciółka Naty.
-Oni mnie lubią?-spytała tonem trzyletniej dziewczynki
-Tak,bo jesteś miła i uczynna.
-A ty mnie lubisz?
-Tak,oczywiście.
-A przyjdziesz jutro?-spytała błagalnie
-Tak,ale muszę już iść,pa!
-Pa!
 *Następnego dnia*
Przyszedłem do Ludmi,siedziała tak jak wczoraj,ale tym razem trzymała w rękach jakiś zeszyt.
-Co to?-spytałem
-Była u mnie ta taka lokowana.I przyniosła mi ten zeszyt z podobno moimi piosenkami.
-Tak,ty bardzo ładnie śpiewasz.Mogę ci to nawet udowodnić.-akurat wracałem ze Studia więc miałem przy sobie gitarę.
Pero si es por amor todo sera verdadera.
-Nie,nie nic z tego nie będzie.Ja nie śpiewam.-przerwała i odwróciła się-Ja nie chcę.Straciłam 18 lat mojego życia,wszystkie wspomnienia,marzenia,wszystko.Śpiew mi niczego nie przypomni.-po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
-Przeprasza ,cię.-powiedziałem
-Mogę zostać sama?
-Tak,już i tak miałem iść.
Gdy byłem już przy drzwiach zawołała.
-Poczekaj!-zawróciłem i znów usiadłem obok niej.Spojrzała mi głęboko w oczy i nie mam pojęcia co w nas wstąpiło,ale pocałowaliśmy się,długo i namiętnie.
Violetta
Czekałam na Leona,przed Studiem.Przypominały mi się wszystkie cudowne chwile,które tu przeżyłam.
-Trudno ci to będzie zostawić?
-Nawet nie wiesz jak.-powiedziałam i namiętnie pocałowałam.Nagle zaczął padać deszcz.Schowaliśmy się w schowku na stare i zepsute instrumenty.Było dość ciasno,lecz przytulnie.No i tak jakoś wyszło.No wiecie......No zrobiliśmy to,tak To,tak dobrze myślicieTO!
________________________________________________________________________________________
Prosze oto i rozdział 12, mam nadzieje,że dosyć długi.Komentujcie,prosze,bo dzieęki temu wiemy czy nas czytacie.Pozdro
FRAN