niedziela, 23 lutego 2014

Bardzo ważne pytanie!

Hej,
chcę się ws zapytać o wasze zdanie na temat bloga. Mianowicie co chcecie na nim zobaczyć:
-One Party,
-Głupie komentarze
-Jakieś opowiadanie w między czasie rozdziałów
-wykreślanki
-inne...............
Proszę o odpowiedź, bo zależy mi na tym, by wam się podobało<3
Fran

piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 12

Camila
Mama obudziła mnie o 6, no i zaczęło się od kłótni, bo stwierdziłam, że w weekend nie muszę tak wcześnie wstawać.Moja rodzicielka odpowiedziała, że dzień ma tylko 24 godziny i trzeb je wykorzystać. Kocham ją, ale czasem potrafi być nieznośna. Szybko się ogarnęłam i wyszłam z pokoju.Zeszłam na dół, gdzie siedzieli rodzice i 4 moich braci: Arturo,Benjamin,Eduardo i  Ignacio.
Siadłam do stołu i zaczęłam jeść przygotowany i podzielony na równe porcję przez mamę posiłek.
Po nim wyszłam do ogrodu i szybko przeszłam przez gęstwinę krzaków. Tam znajdował się pień drzewa, na który wspięłam się, by podglądać sąsiadów. Nie dlatego, że jestem wścibska czy co, ale moim sąsiadem jest Diego. Codziennie obserwuje, jak pływa w basenie, jak gra na gitarze, gdy biegam w parku często go spotykam i podoba mi się to. On. On mi się podoba, bardzo. Dlatego obserwowałam go i dzisiaj,jednak nie zastałam go tam.Spojrzałam na zegarek, powinien tu być, ale nie go nie ma. Zdziwiłam się, po czym wróciłam do domu. Mieszkamy w dzielnicy pełnej luksusowych willi, bo mój tata jest wpływowym politykiem.Kocham go, ale wolałabym mieszkać w normalnym domu. Takim na przedmieściach, jedynym plusem tego domu jest Diego<3. Wiem kochała się w nim Violetta, była z nim, a potem zerwała i nie powinnam tego wykorzystać, ale to było dawno. W dodatku Viola jest moją przyjaciółką, powinna zrozumieć.....
Violetta
Piosenka była gotowa, śniadanie zjedzone i zostało już tylko pół godziny do lekcji. Wiązało się to oczywiście z moją piosenką dla Leona. Ale czy on zrozumie , że ta piosenka jest dla niego?
@!@#$%^&*()(*&^%$#@!@#$%^&*()(*&^%$#@#$%^&*!@#$%^
Rozdział krótki, bo typowo informacyjny.
Otóż przez następne dwa tygodnie mam ferie i nie będe dodawała postów, bo po prostu mnie nie będzie. :)
Fran<3

sobota, 25 stycznia 2014

:-)

Weź się tu ktoś pod tym postem zareklamuje, bo nie mam co czytać.
Tak nudno mi, więc chcę poczytać blogi.
Spamujcie, reklamujcie, blogi:
-które lubicie
-które uwielbiacie
-które są wasze
Nie krępujcie się!
Znudzona Fran:/

środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 11

                       Gdy wróciłam z baru, bez kolacji wleciałam na górę do pokoju, by napisać piosenkę.Do melodii z rana.W głowie miałam tylko to, by Leon do mnie wrócił.Kocham go, bardzo, bardzo go kocham i pragnę go przy sobie. Chwyciłam zeszyt i ołówek i zaczęłam nucić.Słowa praktycznie same ze mnie płynęły, a do tego czułam, że gdzieś tam Leon czuje, że piszę tą piosenkę dla niego.Nie minęło pół godziny,a tekst był gotowy, teraz trzeba było wszystko złączyć.Zagrałam pierwsze akordy, gdy nagle zadzwonił mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam słodziutki napis "Leoś<3". Rzuciłam się na łóżko i odebrałam, po czym przypomniałam sobie, że ze mną zerwał, więc z poważnym tonem powiedziałam.
-Halo?-w odpowiedzi zastałam chwilę ciszy, po czym usłyszałam jego kojący głos
-Violetta? Musimy pogadać. Dzwonię, żeby powiedzieć ci, że zachowujemy się jak dzieci, unikając siebie i w ogóle. Myślę, że możemy być po prostu przyjaciółmi?-powiedział
-Tak, możemy. Chyba będzie nam tak dobrze.-skłamałam, być przyjaciółmi, a to w ogóle realne?
Ale jednak to lepsze niż nic. Wróciłam do piosenki, ale nie udawało mi się, straciłam chęć do układanie jej. Być przyjaciółką Leona, czym dam radę wytrzymać choć dzień?
Francesca
Jakby tu się ubrać na ta randkę? Myślałam, kiedy szłam przez park.Ubrać się inaczej czy tak samo, jak zwykle? Marco lubi mój zwyczajny styl czy może preferuje coś innego? A co jeśli ubiorę się brzydko? Jeśli mu się nie spodoba? Przystanęłam obok drzewa i spojrzałam na kobietę i kręcących się wokół niej
dwóch mężczyzn. W pewnej chwili jeden z nich wyrwał jej torebkę z ręki i pobiegł przy okazji popychając mnie. Spodziewałam się najgorszego, jako iż stałam przed ławką, to upadając uderzę się o jej kant i rozbiję sobie głowę.Przymknęłam oczy by nie wiedzieć upadku i wylądowałam w czyiś ramionach. Poczułam skórzaną kurtkę i byłam pewna, kto mnie uratował. Otworzyłam oczy i ujrzałam jego twarz, uśmiechnęłam się.
-Jesteś cała?-spytał
-Tak.Chyba tak.-odpowiedziałam, nie zwracając uwagi na otarty łokieć, szczypiący jak nie wiem co
-Jesteś pewna?-spytał spoglądając na łokciową ranę
-To nic.-stwierdziłam
-A głowa?-spytał badawczo, pogładziłam włosy w poszukiwaniu krwi, lecz jej nie znalazłam
-Jest dobrze.-uśmiechnęłam się , po czym odwzajemniłam jego spojrzenie, patrzeliśmy tak na siebie chwilę, a potem Marco pomógł mi wstać.
-Ehm, dzięki za ratunek.-powiedziałam niepewnie
-Nie ma za co.-odpowiedział z uśmiechem, po czym wyjął z kieszeni kurtki chustę i przyłożył do obficie krwawiącego łokcia
-Zachowaj ją sobie.-oznajmił-Jesteś pewna, ze wszystko okej?
-Tak, na prawdę. Dam sobie radę. Jeszce raz bardzo ci dziękuje.-powiedziałam po czym po chwili obustronnej niepewności podeszłam do niego i go przytuliłam, po czym odeszłam machając.
                      Łokieć piekł mnie teraz ogromnie, szybko wróciłam do domu i poprosiłam mamę o opatrunek. Opowiedziałam jej zmyśloną historyjkę o dzieciach kolarzu i o mnie, po czym poszłam do swojego pokoju pogrążyć się w marzeniach.
Naty
Przyjechałam do Buenos Aires po miłość. Nie oszukujmy się, zawsze byłam szarą myszką, ale teraz postanowiłam zdobyć chłopaka. Dlatego zgodziłam się na propozycję wujka Pabla (tak Naty jest jego siostrzenicą) i wyjechałam z Kanady.Towarzyszyłam wujkowi na każdych zajęciach, obserwowałam chłopców, lecz żaden nie przypadł mi do gustu.Szukałam po klubach, kawiarniach, bibliotekach-nic nie znalazłam.
                       Siedziałam teraz na zajęciach u wujka i oglądałam występy uczniów, kilkoro z nich wróciło właśnie z przerwy i widzę ich po raz pierwszy. Na przykład Maxi, on chyba jest z nich najlepszy- to jak się porusza, sprawia , że czuję się weselsza.A jak rapuje! On mi się podoba, bardzo i w dodatku wydaje mi się, że ja mu też. Kiedy po występie usiadł na drugim końcu sali dokładnie mu się przypatrywałam i odwracałam wzrok kiedy się poruszył. Odwróciłam właśnie głowę, gdy poczułam to uczucie, kiedy ktoś się na ciebie gapi. Dalej Natalia odwróć tę głowę! Krzyczałam w sobie, zebrałam się na odwagę i bach! Nasze spojrzenia się spotkały, zakłopotana uśmiechnęłam się i właśnie wtedy stanął przede mną Pablo.
!&*&^%$%*(*&^%$@#$%^&*()
Kolejny rozdział dodany w szybkim tempie. Mam nadzieję, że wam się spodoba, bo pierwszy raz piszę o Naxi! Yey! Komentujcie!
Fran<3

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 10

                   Diego odprowadził mnie do domu i zniknął.Weszłam do środka i od razu poczułam zapach naleśników z dżemem. Akurat wróciłam na kolacje, zza filaru wyłoniła się Angie i z uśmiechem ponagliła mnie do stołu. Przy stole byli wszyscy, czyli Tata, Angie i Jade, która gdy Matiasa wywieziono do Australi, stała się miła i pomocna. Nawet da się ją znieść. Olga wmaszerowała do jadalni z talerzem pełnym naleśników jednak były one dziwnie ciemne.Spojrzałam na nie pytająco, na co odpowiedziała mi Angie.
-Twój tata stwierdził, że musi się zdrowiej odżywiać i przy okazji wbić ci ten nawyk do głowy.-uśmiechnęła się, a ja nałożyłam sobie jednego i grubo posmarowałam  dżemem malinowym. Czemu o tym mówię? Nie wiem, nie ważne.
                     Po skończonej kolacji, udałam się na górę do swojego pokoju i przysiadłam na łóżku.Zaczęłam rozmyślać o Leonie, czemu ze mną zerwał i czemu moja obecność w parku go zdziwiła. Przebrałam się w piżamę i położyłam pod kołdrą, sięgnęłam po telefon i zaczęłam przeglądać zdjęcia na Instagramie. Wiadomo Ludmi, Fede, Ludmi i Fede, Maxi, Naty, Ludmi i Fede, Leon, Lara, Ludmi i Fede, Leon .No tak, Leon. Właściwie to co miało znaczyć jego zachowanie w parku?Chyba mam prawo żądać wyjaśnień. Znużona emocjami całego dnia, zasnęłam.
                       Następnego dnia, gdy spałam sobie spokojnie w łóżeczku i było mi ciepło, do pokoju weszła Angie i przysiadła przy łóżku.
-Violu, wstajemy! Dziś idziemy do szkoły! Wstawaj!-wołała
-Jeszcze 5 minut.-powiedziałam nie otwierając oczu
-Dałabym ci je, ale niestety dziś masz lekcje na 9, więc szybko wstawaj, bo się spóźnisz!-powiedziała po czym wyszła
Wygramoliłam się z pościeli i żwawo poszłam do łazienki,umyła m się, nałożyłam lekki makijaż i ubrałam się. Usiadłam przy biurku i chwilę myślałam, a potem postawiłam na nim moje "pianinko" i wyciągnęłam nuty. Odrobinę ćwiczeń mi nie zaszkodzi, szczególnie, że Pablo ma nam dzisiaj dać jakieś zadanie w parach. Zaczęła więc grać prostą melodię wymyśloną na poczekaniu, z czasem melodia ułożyła się w piosenkę, śliczną.Przynajmniej tak mi się wydaje.Chwyciłam torbę i zeszłam na dół, szybko zjadłam tosta i razem z Angie wyszłyśmy z domu.Chwilę szłyśmy w milczeniu, a potem się odezwałam.
-Myślisz, że jesteśmy teraz rodziną? Taka prawdziwą.-spytałam niczym dziecko
-Tak, widzisz Violu. Ja i twój tata chcemy dla ciebie jak najlepiej, dlatego staramy ci zapewnić wszystko, czego potrzebujesz. A ja kocham cię ponad wszystko  i jesteś najlepszą siostrzenicą na świecie!-powiedziała z uśmiechem, gdy byłyśmy przed Studio zadzwonił jej telefon, więc kazała mi już iść na zajęcia.Szybko weszłam do Studia i od razu wpadłam na Fran.
-Hej Violetta. Co tam?-spytała jak zwykle pogodna
-Cześć Francesca. U mnie dobrze, no może z wyjątkiem Leona.-powiedziałam po czym spojrzałam na chłopaka stojącego przy szafkach, on się na mnie gapił, jakby mnie obserwował
-Ale jak to?-zdziwiła się
-On ze mną zerwał.-powiedziałam, a Fran podskoczyła
-Jak mógł?-powiedziała
-Kto mógł?-wtrąciła się Camila, która właśnie przyszła, bo minęło trochę czasu od przedstawienia i Cami się zmieniła, znów jesteśmy przyjaciółkami
-Leon zerwał z Violettą!-wykrzyknęła Fran, na szczęście nie na cały budynek
-Ale dlaczego?-reakcja Cami była podobna jak Francesci
-Tak po prostu.Spotkałam go w parku i powiedział, że do mnie nie wróci, bo mu szkodzę.-wytłumaczyłam
-Palant!-stwierdziły,po czym razem skierowałyśmy się do sali
                    Pablo przyszedł 5 minut po czasie i ogłosił, że ma dla nas nowe zadanie.Polegało ono na tym, że mamy stworzyć piosenkę o uczuciach, które teraz odczuwamy. Złość? Nienawiść? Nie wiem! Ułożę piosenkę, która sprawi , że Leon do mnie wróci. Proste przesłanie-Kocham cię, a ty mnie?Po ogłoszeniu można było się zastanowić.
-Masz pomysł?-spytała Francesca
-Tak sprawię, że Leon do mnie wróci.-odwróciłam się w jego stronę, nadal mnie obserwował, chyba mu zależy
-Ale jak?-zdziwiła się Camila
-Piosenką.-uśmiechnęłam się triumfalnie-A wy?
-My śpiewamy razem.-powiedziała Fran
-Tak, ale Francesca chyba chciałaby zaśpiewać z Marco.-powiedziała Cam
-Podoba ci się Marco?!-krzyknęłam, a Fran zasłoniła mi usta-Sorki.
-Ma coś takiego w sobie, kiedy śpiewa. Jest taki uroczy, zawsze wydaje mi się, że śpiewa dla mnie!-rozmarzyła się
-Ej,zejdź na ziemię, jak chcesz z nim być!-zaśmiała się Camila, na co wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem, wyglądałyśmy jak wariatki-na pewno.
                       Po skończonych zajęciach umówiłyśmy się w barze i długo czekałyśmy na zakochaną, a gdy się już zjawiła, promieniała.Usiadła i odetchnęła, a po chwili zaczęła opowiadać.
-Zostałam chwilę dłużej, by pograć na pianinie.Grałam jedną z piosenek ze sławnego musicalu, gdy zjawił się on i spytał czy lubię ten film.Odpowiedziałam, zgodnie z prawdą, że tak.A on zaproponował byśmy się na niego wybrali w sobotę!-krzyknęła
-Brawo szczęściaro!-powiedziałam i uśmiechnęłam się szczerze
!@#$%^&*()_%$#@#$%^&*()(*&^%$#@#$%^&*()_)(*&^%$#@!@#$%^&*
Yey, rozdział i to ze zdjęciami!WOW! Fran umie dodawać zdjęcia! Brawo ja!
Dziękuje za wszystkie komentarze!
Fran<3
                     

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 9

              Rozejrzałam się, ale nie widziałam nikogo,jeszcze jeden krok.Nie ma tu nikogo oprócz drzew i krzewów i trawy. Niezrozumiały stres zaczął odchodzić i z każdym krokiem czułam się coraz pewniejsza.Szłam powoli w stronę pomostu,aż usłyszałam znajomy głos.
-Violetta?-odwróciłam się by ujrzeć Diego, ale go nie zobaczyłam
-Leon? Co ty tu robisz?-spytałam
-Raczej co ty tu robisz? A z resztą nie ważne, przyszedłem się przejść.-powiedział sztywno
-Aha, a czy już przemyślałeś, czy chcesz do mnie wrócić?-spytałam lekko drżącym i powolnym głosem
-Tak. I w zaistniałej sytuacji nie mogę do ciebie wrócić, to by mi zaszkodziło.-powiedział wyprostowany jak struna i odwrócił się
-Ci?A co ze mną, z nami?-powiedziałam ze łzami w oczach do odchodzącego Leona
-Nie ma nas.-rzucił przez ramie, a ja poczułam, jak te słowa rozpryskują się na mojej twarzy i pieką w oczy
               Po chwili przybiegł zziajany Diego i spojrzał na mnie z uśmiechem, po czym oparł się o murek i powiedział.
-Viola, odebrałem twojego SMS-a i przybiegłem jak mogłem najszybciej, choć bym chciał,jednak to nie ja wysłałem tą wiadomość.Ktoś musiał użyć mojej komórki.-powiedział dysząc
-To nieważne, dziękuje, że przyszedłeś.-przytuliłam się do niego

-Zastanawia mnie, czemu nie chciałaś się spotkać z Leonem?-spytał
-On zemną zerwał.-powiedziałam sztywno,bez uczuć, bez płaczu
-Przykro mi.-wyznał
-To nic.-odpowiedziałam i spojrzałam na niego-Mógłbyś mnie przytulić?
-Słucham?-spytał zaskoczony ,moją propozycją
-Czy mógłbyś mnie przytulić?-ponawiam pytanie i wtulam się w niego
-Tak mógłbym.-szepcze i obejmuje mnie rękami
Staliśmy tak kilka minut , aż w końcu Diego odezwał się.
-Mogę ci coś pokazać?- odsunęłam się od niego i przytaknęłam, a on chwycił mnie za rękę i pociągnął za sobą
Przeszliśmy w odległą część parku, mało kto tu przychodzi, to długa droga, ale nie marudziłam. Po chwili skręciliśmy za jakimś drzewem i zobaczyłam miejsce, w którym rzeczka przepływająca przez cały park, wylewa się tworząc małe jeziorko pomiędzy drzewami.. Całość tworzy uroczy krajobraz.
-Siostra pokazała mi to miejsce.-powiedział
-Mora?-spytałam
-Nie, nie Mora. Druga siostra, starsza o rok. Catrine.-powiedział, a  jego oczy się zeszkliły
-Czemu jej nigdy nie poznałam?-spytałam delikatnie
-Bawiliśmy się tu, pływaliśmy, uciekaliśmy tu, gdy mieliśmy problemy. Nikogo tu nie wpuszczaliśmy, nawet Mory.-usiadł pod drzewem patrząc na jezioro- To się stało, gdy miałem 9 lat, pokłóciliśmy się i wybiegła z domu, wiedziałem, że tam poszła, ale nie chciałem jej widzieć.-usiadłam obok niego i pogładziłam jego ramie
-Już nigdy nie wróciła. Utonęła w jeziorze, ale nigdy nie znaleziono jej ciała. Nie chciałem w to wierzyć, czekałem na nią dzień w dzień, szukałem, lecz nie znalazłem. Gdybym wtedy poszedł tu, może bym ją uratował.To moja wina.
Całą ta historie opowiadał powolnym i pełnym żalu głosem. Oparłam się o niego i tego dnia postanowiłam, że odnajdę Catrine....
!@#))*&^%$@^&*())%$#@#$%^&*()
Krótki i zwięzły. Sorry? Wybaczcie, że nie było rozdziału, ale musiałam się uczyć.
Pozdrowienia
Fran

czwartek, 16 stycznia 2014

LBA!

Zostałam nominowana do LBA przez Lodovicę ,bardzo ci dziękuje.To naprawdę super!
Oto jej pytania:
1.Twoja ulubiona postać z serialu Violetta?
Trudno wybrać, na pewno nie Violetta! Lubię Francescę i Camille da się znieść.Nie wiem.
2.Leon vs. Diego?
W pierszym sezonie Leon był super, ale w drugim to świnia, więc raczej Diego. Ale z Violettą ma być Leon!
3.Tini vs. Lodovica?
Lodovica
4.Jakie jest twoje największe marzenie ?
Nie wiem dużo ich,a  takiego największego to nie mam.
5.Co sądzisz o moim blogu?
Jest fajny, na prawdę mi się podoba, o czym świadczy mój super długi komentarz pod ostatnim rozdziałem.
6.twój ulubiony kolor?
Fioletowy lub niebieski. Wszystkie odcienie:)
7.Angie vs. Esmeralda?
Esmeralda
8.Twój ulubiony film ?
Labirynt Fauna, jak na ten czas, bo często zmieniam, ale kocham też wszystkie trylogie Tolkiena.
9. Twój ulubiony sport?
Siatkówka
10. Najlepszy dzień tygodnia?
Piątek

11.Twój ulubiony blog to?
ludmi-i-fede.blogspot.com



Okej teraz nominacje:
ludmi-i-fede.blogspot.com
http://leonettkaloveforever.blogspot.com/



I moje pytania:
1.Ulubiona gra?
2.Jak często wchodzisz na mojego bloga?
3.Jakie jest twoje noworoczne postanowienie?
4.Maxi czy Napo?XD
5.Twoja ulubiona maskotka?
6.Rugerro czy Jorge?(Rugerro<3)
7.Historia czy Biologia?
8.Polski czy Matma?
9.Ulubiona rzecz?
10.Angie czy Jeckie?
I to wszystko trzymajcie się i cześć!
Fran


czwartek, 9 stycznia 2014

Głupie komentarze Fran 2!

Już jest...
Największa premiera 2014 roku.....
Wszyscy na nią czekali......
I oto przybyła..........
Tam,tam!
Oto:

Głupie komentarze Fran 2!

(pamiętaj, że wszystkie komentarze są napisane z dystansem i nie należy ich brać do siebie)
Zaczynamy:

Czemu nikt mi nie powiedział, że gram w drugim sezonie Violetty?

                                     
                                   Violetta:Kto mi powie, że jestem brzydka dostanie w mordę!
                                   Leon:Ej tylko mnie możesz walić w mordę!
                                   Diego:He,he mam bucik!

Akuku!

Idę!(incradible Fede1)

Jem! (incradible Fede2)

I uwaga hit sezonu! Obrocik i pach!

Skąd mogłem wiedzieć, że skoro moja żona była sławną piosenkarką to moja córka odziedziczyła po niej głos! A no tak, miałem to gdzieś!

No more szelki!



Jorge:I am Cowboy!
Pablo:Oj pomyliłem filmy!

Oto mój pamiętnik teraz każdy morze go mieć,bo udostępniłam moje tajne zapiski magiczną metodą kopiuj wklej!

Cii! Nikomu nie mów, że umiem sobie poprawić włosy!

Tak wyglądam bez makijażu!Tak,no co się tak gapisz, tak wyglądam! No , dobra ale nałożyłam sobie tylko jedną warstwę tapety!

Pisu,pisu!

Y-M-C-A

Kupiłam sobie obudowe , ale zepsutą!Nie było w środku telefonu!

Magiczny pył!

Tato, a Diego oszukuje!

Łapy przy sobie!

Kamu, kamu, kamuflaż!





To na tyle w tym wydaniu głupich komentarzy Fran, jeśli chcecie więcej to komentujcie, dodawajcie do obserwatorów i polecajcie znajomym.Jeśli zostawisz w komentarzu pod tym lub innym postem link do swojego bloga, to możesz być pewna, że wpadnę! Pamiętaj by ten post traktować z dystansem!
Trzymajcie się i cześć!
Fran

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 8

        Po tej dziwnej rozmowie z Leonem skierowałam się w stronę domu.Po drodze spotkałam Ludmiłę, która właśnie wracała z zakupów i kupowała sobie shake`a.
-Hej Violu. Co tak zamyślona?-spytała odbierając napój i dołączając do mnie
-Nic, ale rozmawiałam z Leonem, bo chyba się pogodziliśmy.
-Jak to chyba?
-No, spytałam go czy mi wybaczy, a on na to, że mnie kocha i wybacza, ale musi pomyśleć czy chce do mnie wrócić.
-Dziwne.
-W dodatku dodał, że ma teraz kłopoty i nie chce mnie narażać. Wyglądał na zdezorientowanego moją propozycją.
-Mhm, bardzo dziwne. Zazwyczaj się tak nie zachowuje.
-Co robicie panienki?-wyskoczył Federico
-A plotkujemy sobie.-odparłam
-Violu pozwól, że ukradnę ci Ludmi.
-Bierz ją.
-A mnie to już o zdanie nie pytasz?- wtrąciła się Lu
-I tak wiem, że się zgodzisz.- uśmiechnął się i odeszli, a ja pomachałam im na pożegnanie i zniknęłam za rogiem.
         Nagle mój telefon zaczął dzwonić,ale zignorowałam go i pobiegłam do domu. Dopiero w pokoju zobaczyłam, że dzwonił Leon i nagrał mi się na pocztę. Odsłuchałam więc wiadomość.
"Tu Leon, przemyślałem sobie to i możemy wrócić do siebie za kilka dni.Nie pytaj dlaczego i pod żadnym pozorem nie przychodź do mnie jutro. Najlepiej w ogóle nie wychodź z domu."
O co mu chodzi?Czemu nie mam wychodzić? Czy on się zamienia w mojego ojca?!No nie, błagam. Nikt nie będzie mi rozkazywał! Rzuciłam torbę na biurko sprawiając,że jeden z moich zeszytów spadł na podłogę.Spojrzałam na niego i zamarłam.To znaczy wzruszyłam się, bo był to mój pamiętnik, w którym nie pisałam od dawna.Otworzyłam na ostatniej zapisanej kartce i przeczytałam ją.
Drogi pamiętniku!
Moje życie legło w gruzach, zerwałam z Tomasem, nie układało nam się.Ale nie to jest najgorsze,mam zostawić wszystko i pojechać. I nie chodzi mi o wyjazd do innego miasta, bo to nie problem.Chodzi mi o wyjazd daleko, do Europy,do Włoch. Kocham ten kraj, ale trudno mi to zostawić Buenos Aires i Studio.
No i mam zostawić Fran i......
Nie mogę tego sobie uświadomić...wyjeżdżam.
Nie tylko nie to głupie poczucie winy,naprawdę lepiej by się bez niego mi żyło.Nie no ja tak nie mogę!
       Odłożyłam pamiętnik i poszłam do łazienki, pochyliłam się nad umywalką i spojrzałam w lustro. To może zabrzmi nieskromnie, ale lubię swój wygląd i uważam, że jestem ładna.Zrzuciłam z siebie ubranie i weszłam pod prysznic, żeby odświeżyć sobie myśli.Kiedy letnia woda spływała po moim ciele, zdałam sobie sprawę, że niepotrzebnie się tym wszystkim stresuje.Ufam Leonowi, bardzo.
        Opatuliłam się ręcznikiem i, jako że byłam sama w domu pomaszerowałam do pokoju z ubraniami w ręce.Na moim łóżku leżał zgrabny bukiecik czerwonych róż. Uśmiechnęłam się od kogo by nie był i tak poprawił mi humor.Przeczytałam karteczkę.
Nie przejmuj się Leonem.Może tak spotkamy się w parku? Diego
Oh, czas na przemyślenia. Jestem z Leonem, to znaczy nie, nie jestem, bo on nie chce!W dodatku Diego to mój przyjaciel i nikt nie zabroni mi się z nim spotkać w parku.Chwyciłam komórkę i napisałam do niego.
Zaraz będę.
          Podeszłam do szafy i wyciągnęłam niebieską sukienkę, która "idealnie podkreśla moją figurę", jak to powiedziała sprzedawczyni.Ubrałam ją i, jako że wieczór był ciepły , nie wzięłam kurtki, ani torebki.Tak musicie pogodzić się z tym faktem nie wzięłam torebki.
           Kiedy znalazłam się przy wejściu do parku wzięłam głęboki oddech i ostrożnie weszłam przez bramę.

niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 7

Siedziałam na łóżku taka samotna, głupia koza. Idiotka ze mnie! Myślałam, że  jakoś się ułoży, ale nie. No i poco to było? Po nic! Tak jakoś przyszłam, zakochałam się i rzuciłam w otchłań ciemności!
-Puk,puk!
-Kto tam?
-Francesca!
-Wejdź.- powiedziałam i położyłam się-Powiedz mi Fran, dlaczego ja? I na co mi była ta miłość? I czy ja go  kochałam?
-Na to ostatnie to sama musisz sobie odpowiedzieć. Wiem jedno on cię kocha, bardzo. W dodatku to ona go pocałowała, a nie na odwrót i na dodatek to tylko przedstawienie, gra aktorska.Czy mąż aktorki złości się i rzuca ją, bo w filmie ma się pocałować z innym aktorem?-spytała
-No nie.Ale...
-Żadnych ale. Pamiętasz,jak byłyśmy małe, to oglądałyśmy taki film, yyyy "Herkules" bodajże. I tam była pewna piosenka.-podała mi telefon i włączyła naszą ulubioną piosenkę z tego filmu.



Kiedy tak słuchałam, wszystko zaczęło się układać w zrozumiałą całość. To nie była jego wina, a ja go bardzo kocham i znów namieszałam.
-Francesca! Matko to zerwanie to moja wina! To byłam ja! Ja! JA!Matko muszę to odkręcić!
-To leć, szybciutko!-przytuliłam ją
-Jesteś najlepszą przyjaciółką pod słońcem!-powiedziałam
-Wiem o tym!
Wybiegłam z domu i jak najszybciej pognałam w stronę Studia, gdzie przed samym budynkiem zastałam Leona.
-Viola ja...
-Nie to ja przepraszam.-przytuliłam go- To ja źle to zinterpretowałam.To tylko przedstawienie i to nas nie rozdzieli, przepraszam, że z tobą zerwałam. Chcesz do mnie wrócić?
-Ja, musiał bym się chwilę zastanowić.
-Aha, jasne.-zrobiło mi się delikatnie przykro
-Ale bardzo cię kocham.
-Rozumiem. Zachowałam się źle i też nie chciałabym wrócić do takiej osoby.
-Ale tu nie o to chodzi.Mam kłopoty i nie chcę cię narażać.Naprawdę nie chodzi o ciebie. Już muszę iść! Uwierz mi nie chodzi tu o ciebie!-powiedział, wsiadł na motor i odjechał
-A o co?-  spytałam cichym, miękkim, dziecięcym głosikiem
*&%#$@!@~!#$^%*&()_+(%@!@#%^*&()_+(*&^%#$@!~!#$^%&*()(*&^%$#@!@#$%^&*()
Wybaczcie, że krótki i że długo nie było rozdziałów, pozdrawiam!
Fran,dam,dam,dam!


sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 6

Zaczęło się zwyczajnie,próba jak wszystkie. Taniec, śpiew, pyskowanie Cami, na które Pablo odpowiadał tylko "Wedle życzenia gwiazdy" i spełniał je! A ja siedziałam sobie w tylnym rzędzie i cicho obserwowałam, błagając o o by odwołano scenę pocałunku.
-Dobra, ogłaszam 10 minut przerwy. Odpocznijcie, napijcie się i zaraz wracamy do próby.-wszyscy zeszli do sceny,a Lu skierowała się w moją stronę.
-Masakra!-krzyknęła i opadła na krzesło obok mnie
-Jak dla mnie byłaś najlepsza.-przymilił się Fede, a ona oparła o niego głowę
-Kochany jesteś.
-Wiem.-uśmiechnął się
-Zaraz zemdleję.-schowałam głowę w dłoniach
-Daj spokój będzie dobrze!-pocieszył mnie
-Nie boje się o Leona, bo coś wymyśli, ale jak ta żmija go pocałuje to nie ręcze za siebie.- powiedziałam
-Viola.-powiedziała nasz "księżniczka" i podeszła do mnie w szpilkach, na których na pewno nie umiała chodzić
-Czego chcesz?-spytałam jadowicie
-Poco te nerwy? Postaram się go pocałować tak, by nie zakochał!Choć muszę przyznać, że jest przystojny i będzie ciężko.
-Łapy precz od Leona!- krzyknęłam- I radzę ci posłuchać.
-Dobra wracamy do próby!-krzyknął Pablo, a ja zmierzyłam Camilę  wściekłym wzrokiem
-Nie martw się, to tylko gra. A ja dopilnuję, że jeszcze się nie pocałujemy.-powiedział Leoś
-Kochany jesteś.-szepnęłam i zajęłam miejsce
-Dobra dzieci. Scena finałowa, piosenka po angielska i...
-Pocałunek!-krzyknęła Camila
-Tak, dokładnie.-dokończył Pablo, lecimy
Odpalił muzykę, a ja poczułam, że zaraz zemdleję. Cały świat wirował, trzęsł się i kurczył.
Śpiewali, widziałam strach w jego oczach, jad na jej ustach , a na mojej twarzy bladej jak śnieg malowało się przerażenie.Ostatnie wersy.
Becouse I belong to you and you belong to me!
W tym momencie żmija dopadła bezbronnego zajączka. Wbiła zęby jadowe i powolutku wpuszczała płyn, który sprawiał, że zajączek oddał jej się cały i należał do niej....
Do moich oczu napłynęły łzy, czułam się zawstydzona, oszukana, zdradzona, wykorzystana, pozostawiona i odepchnięta.Wybiegłam z sali zalewając się łzami, a za mną smuga powietrza wyniosła żałosny okrzyk Leona.
-Viola, poczekaj!
 Biegłam przed siebie, aż w końcu wpadłam w ramiona, ciepłe, miłe i bezpieczne. Tak, tego moja podświadomość potrzebowała, bezpieczeństwa. Cały świat się walił,a to był mój azyl, mój nowy dom.
-Diego...-wyszeptałam
Leon
Siedziałem w sali Studia, zajęcia skończyły się 4 godziny temu, ale ja nie mogę sobie wybaczyć tego, co zrobiłem. Ale ona nie powinna reagować tak nerwowo, tak natychmiastowo.A propo Camili, kiedy mnie tak całowała, poczułem coś innego, niż przy Violi, ona jest inna, bardziej pociągająca.
-Jeszcze tu siedzisz?- usłyszałem głos mojej nowej panny, to znaczy prawie panny
-Tak.-Camila stanęła obok mnie i pogładziła mnie po ramieniu
-Ona nie powinna zareagować w ten sposób! Tak nerwowo, ja bym tak nie zrobiła..-mówiła kuszącym szeptem
-Wiadomo, ty jesteś inna.- te słowa same ze mnie wyleciały, uśmiechnęła się lekko
-Miło mi.
Potem nasze usta złączyły się w pocałunku, namiętnym,w zbliżeniu. Było to raczej obściskiwanie niż pocałunek, ale było cudownie. Kiedy całowałem ją w okolicy szyji spytała.
-A Viola?
-Już mnie nie obchodzi.
-A zależy ci na mnie?
-Bardzo.- przejechała palcami po mojej koszuli i zatrzymała się przy pierwszym guziku, patrząc na mnie kuszącym spojrzeniem.
~!@#$%^&*()(*&^%$#$%^&
Sorki że tak długo nie było rozdziału,ale nie miałam czasu, jak widzicie mały zwrot akcji, lecz nie panikujcie, wszystko wróci do normy. Ale dajcie mi na to trochę czasu :D
Fran,dam,dam,dam!
Ps Komentujcie!

niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 5

-Czego nie mogę się dowiedzieć?- powtórzyła pytanie
-Yyyyy....-jęknęła Camila
-Camila co się tu wyrabia, o co chodzi?-nagle Camilę oświeciło
-Chciałam tylko, żeby to Pablo wam powiedział, że zagracie rolę drugoplanowe. Dokładniej tancerki. Tylko!
-I nie mogłaś nam tego przekazać osobiście?!
-Niestety gwiazda musi ćwiczyć!- powiedziała i odeszła krokiem dumnej jak paw diwy
-Odkąd dostała tę role jest jakaś dziwna.No cóż, ja wracam do studia. Wytłumaczyć tę sprawę z Lu. Dam wam znać, jak będziemy podcinać naszej diwie skrzydełka, tego nie można przegapić! Leon widzimy się później w Resto?
-Na pewno będę- krzyknąłem
Violetta
-Pablo musimy porozmawiać!- zawołałam
-Jeśli chodzi o rolę główną to nie mam nic do powiedzenia.
-Ale to ważne.
-No dobrze, słucham.
-Więc, będziesz zły, ale to była konieczność. Namówiłam cię na to przedstawienie, bo chciałam, by główną role dostała Ludmiła. Odkąd jestem w Studiu zawsze ja je dostawałam, czułam się jak na specjalnych prawach.
-To była wina..
-To nie była wina mojej cioci, bo byłeś zawsze wyżej postawiony! Wracając do tematu. Dlatego wkradłam się wczoraj i zmieniłam wyniki castingu, żeby to Lu wygrała.
-Violetta!
-Wiem jesteś w szoku. Ale nie byłam jedyna, po mnie zrobił to ktoś ponownie, tak by to Camila wygrała... Przepraszam.
-Nie będę mógł tolerować takiego zachowania. Pomyśle nad karą dla ciebie i drugiego oszusta. Zawiodłaś mnie Violetto.-powiedział Pablo i odszedł
-Lu przepraszam nie dało się nic zrobić. - dziewczyna przytuliła koleżankę- Przepraszam.
W sali nie było nikogo prócz dziewczyn i Cami.
-Violetta! Nie wierze, że jesteś zdolna do takich czynów! Zachowałaś się jak idiotka!-powiedział Cami
-Masz jakieś wąty? Zachowujesz się jakbyś była najcudowniejsza na świecie!
-Jestem!
-Nie!-krzyknęłam
-To dlaczego mnie wybrano?- Violetta stanęła jak wryta
-To byłaś ty.Ty zmieniłaś wyniki! Jesteś oszustką! Myślałam, że się przyjaźnimy, ale ty tylko wszystkich okłamujesz, żmijo!
-Violetto proszę bez takich słów!-usłyszał głos Pablo
-Ja, ja wszystko wytłumaczę.
-Dość mam twoich tłumaczeń na dziś, zmieniasz wyniki, a potem obwiniasz koleżankę!
\-Pablo, ale...
-Żadnych ale. Nie będziesz występowała w tym przedstawieniu. A ty Ludmiło...
-Ale ona nic nie zrobiła!- krzyknęłam
-Ludmiła będziesz tylko tancerką.
-Dobrze.Widać, że większość osób ze Studia się zgadza. Powinnam być w ostatnim rzędzie, bo jeszcez mnie ktoś zauważy i przyćmię światło naszej gwiazdy.- wyszła
-Camilo w kantorku zrobiono twoją garderobę.
- Dobrze, szafki są stanowczo za małe.
-A na to pan nie zwraca uwagi!- zdziwiłam się
-Bo cię zawieszę!
- Studio schodzi na psy!- szepnęłam wychodząc
W Resto
-Potem groził mi zawieszeniem! Ja tak nie mogę!- płakałam
-Viola spokojnie. Będzie dobrze.
-Tak, nie ma co się przejmować. A ty jaką rolę dostałeś?
-Gram głównego chłopaka.
-Gratulację.
- Nie jesteś zazdrosna?
-Po co bym miała być? Jesteśmy razem i nic nas nie rozdzieli.- uśmiechnęłam się
-Okej, jutro ćwiczymy scenę 32. Czyli scenę z ...- wlepił oczy w tekst
-Scenę czego?
-Pocałunku.-wyszeptał, a ja przypomniałam sobie jak to poprzedniego wieczoru całowałam się z Diego
!@*()_*&^%$#@!@#$%^&*())&^$@!@#$%^&*()_
Oto rozdział 5, ponownie przepraszam, że miałam tak długą przerwę w pisaniu, ale już powracam.
Komentujcie!
Fran,dam, dam,dam!


sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 4

                               
Violetta
Spacerowałam z nim po parku, trzymając za rękę. Tak wiem, trochę nagięłam zasady i zakochałam się. Ale co tam, warto.
-Słuchaj, a gdzie ty  chodzisz?-spytałam
-Nie rozumiem.
-Gdzie chodzisz, do szkoły?-patrzył na mnie zbity z tropu
-Aha, ja.... chodzę do szkoły muzycznej.-powiedział cicho
-Naprawdę? W życiu nie pomyślałabym, że śpiewasz! Ale to się świetnie składa, bo będziemy więcej czasu spędzać razem!- stanęłam przed nim i uśmiechnęłam się- I Fran będzie, i Cami, i Maxi i Diego! No i oczywiście Fedymiła!
-Kto to Fedymiła?-spytał
-To Fede i Lu, nasza ukochana parka!- wykrzyknęłam- To co idziemy?
-Jasne.

Leon
Gdy stanąłem przed Studiem on Beat, po raz pierwszy poczułem, że na prawdę chcę tu być. Chociaż w mundurku nie wyglądałem najlepiej to nie wstydziłem się go. I oto stanęła przede mną w kremowej bluzce z tarczą,żakiecie i spódnicy. Wyglądała przepięknie, najładniej ze wszystkich tych tak samo ubranych dziewczyn, wyróżniała się.
-No chodź!- pociągnęła mnie za sobą
-Co tak pędzisz? Jeszcze  mamy czas do zajęć!
-Mam sprawę do załatwienia.
Weszła do sali głównej, stanęła przed Ludmiłą, a ja tak jak Fede, ustawiłem się za moją damą.
-Lu, wiem nie układało się nam, jako koleżanki. I w te wakacje zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam. I chcę ci to wynagrodzić, dlatego wystawimy spektakl, w którym zagrasz główną rolę. Będzie normalny casting, ale trochę namieszam w wynikach.- Popatrzyła na nią i po chwili uścisnęły się.
-Naprawdę to dla mnie zrobisz?
-Tak zrobię.
- A zrobisz coś jeszcze?
-Mhm.
-Weźmiesz udział w castingu, by wszyscy wiedzieli, że możesz ze mną wygrać i ja mogę z tobą.- Violetta uśmiechnęła się
Na przerwie stałem i rozmawiałem z Camilą, Diegiem i Naty.
-Nie tak nie może być.- stwierdziła Camila
-Nic z tym nie zrobisz wygra Lu i tyle. Po to ,to jest.- tłumaczył Diego
-Właśnie, że zrobię, ale nikt nie może się o tym dowiedzieć. Skoro Viola zmieni wyniki to ja też!
-Nie no, Cami proszę!- jęknęła Naty
Dobra odrobina akcji? Dobra.... Więc jest już po przesłuchaniu i Viola namieszała w wynikach, teraz kolej na Cami.
Diego
Camila kazała mi zostać po lekcjach, a dy Studio praktycznie opustoszało,wkradła się do pokoju nauczycielskiego, by namieszać w wynikach. Ja miałem stać na straży i odciągać wszystkich od pokoju.Nagle zobaczyłem Viole, szła w kierunku nauczycielskiego.
-Hej.
-Hej zostawiłam torbę w pokoju nauczycielskim.
-YYYYY
-Coś nie tak?
-Nie wszystko gra.-znów skierowała się w swoim kierunku, gdy pod presją chwyciłem ją za rękę przyciągnąłem i pocałowałem.Na początku była zdezorientowana, ale potem sama rozluźniła się.
Mam nadzieję,że Camila i Leon się o tym nie dowiedzą.
Camilla
Otworzyłam wyniki, że co? Tylko 2 głosy na mnie, 6 na Violę i 12 na Lu! GRRRRRR! Byłam świetna! Chcę tę rolę, bardzo! Dobra zmieniamy 2 głosy na Violę, 6 na LU i 12 na mnie. No świetnie! W końcu to ja będę gwiazdą.
Quien le pone limite al deseo,oh 
cuando se quiere triunfar
 No importa nada,lo quiero,oh
es cantar y bailar
La diferencia esta aqui dentroen mi circuito mentalSoy una estrella destinada a brillar
Zaśpiewałam na cały głos, trzeba rozpocząć próby, gwiazda musi błyszczeć!
W dniu wyników
-Proszę wszystkich o uwagę!- powiedział Pablo
-Lu czas byś zabłyszczała- szepnęła do niej Viola, gdyby tylko wiedziały
-Otóż główną bohaterkę zagra.... Camila!
-Co?- wrzasnęła Viola- To jakaś pomyłka!
Lu wybiegła z sali.
-Lu zaczekaj!- Viola pobiegła za nią
-Lu!-Fede też pobiegł
-Viola!- No i Leon i Diego
-Diego!- pobiegłam za nimi
Violetta
-Lu przepraszam! Nie wiem jak to się stało.
-To nie twoja wina, ja jestem po prostu beztalenciem.
-Nie mów tak,jesteś wspaniała!Taką cię kocham!-powiedział Fede, a dziewczyna wtuliła się w niego
-Chodźcie idziemy to wszystko odkręcić!- no  i poszliśmy
Leon
-Leon!- wrzasnęła Cami-Nawet nie próbuj wygadać!
-Cami tak nie można! Zachowałaś się po chamsku!
-Ani Viola, ani Lu, ani Fede, ani Pablo nie mogą się dowiedzieć, że....
-Czego nie mogę się dowiedzieć?-usłyszeliśmy głos za nami, Camila stanęła jak wryta stała tam Violetta
!@#$%^&*()_)(&^%$#@!@#$%^&*)
Przepraszam,że tak długo nie było rozdziału. Postaram  się nadgonić! Komentujcie!
Fran, dam,dam,dam!

środa, 13 listopada 2013

Yey

Otóż dziś są moje urodzinki, ostatnio były urodzinki Justi Z i.... kogoś jeszcze. Na pewno. Więc składam urodzinowe życzenia urodzonym w listopadzie. Zdrowia, szczęścia, pomyślności na herbate dużo gości! Yey! Wszystkiego naj!
Fran,dam,dam,dam

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 3

                                         Najlepsza randka/ Koniec zakładu
Siedzieliśmy w sali kinowej, oprócz nas w ostatnim rzędzie było już chyba tylko dwóch panów, którzy spali. Fabuła filmu raczej nas nie obchodziła, przynajmniej mnie. Siedziałam i tylko oczekiwałam na jego ruch, kiedy to przysunie się bliżej, odgarnie moje włosy i w końcu namiętnie pocałuje. Poprzednie pocałunki się nie liczą, bo było to bardziej przyłożenie ust do ust. Kiedy to Javier Bardem w postaci Jamesa uciekał przed bandą rozwścieczonych murzynów, przysunął się do mnie lekko. Moje serce zabiło mocniej, a ręce zaczęły się pocić mocniej i mocniej. Gdy zaś Leon obiął mnie ramieniem wszystkie te drżenia i pot zaprzestały, na ekranie zaś pojawił się inny film.Z pewnością to nie był film akcji, prędzej musical. Jednak muzyka, która poleciała nie pasowała do tego, za to moja wyobraźnia sama dopowiedziała  sobie teledysk.

Gdy muzyka zaprzestała znów poleciał ten sam film, tyle że uczucia towarzyszące mi były radosne, bo wtulona byłam w nikogo innego, jak w Leona.Kiedy seans się skończył chciałam wyjść, lecz on pociągnął mnie za sobą do małego pokoju.
-Co ty robisz?- spytałam
-Ciiii!To stary schowek na miotły, nikt tu nie zaglądał od wieków. Poczekamy tu chwilę.
-Ale kino zamykają o 20!
-Wiem, zostaniemy trochę dłużej.-powiedział i wyjrzał
-Poczekaj tu.
-Czemu?
-Chcesz mieć udaną randkę czy nie?- wyszedł
Yey randka! Ciekawe co planuje? Może...... co można robić w kinie? Oglądać filmy, jeść i...całować się. Rozpłynęłam się gdy pomyślałam o tym, jak ma wyglądać nasz pierwszy pocałunek. Nagle usłyszałam odgłosy szurania, stukania. Złapali go! Co teraz? Jak mnie tata będzie odbierał z posterunku policji nie będzie zadowolony. Wcisnęłam  się w róg, po między miotły i czekałam na ciszę.
Leon/Leoś/Leonek/Leoneczek.....
Dobra wiem to miał być tylko głupi zakład i powinienem ją rzucić, ale ona nie jest jak inne. Nie jest pusta i naiwna, chociaż jest delikatna to pasuje do mnie. Chcę z nią być, popuszczę ten zakład w niepamięć , dlatego sprawię, że ta randka długo pozostanie w jej pamięci. No tak, teraz siedzi w schowku na miotły, ale odpuśćmy sobie szczegóły.
-Yyy przepraszam?-  ktoś zapytał, a ja zamarłem, złapali mnie? Odwróciłem się i ku uldze zobaczyłem, jednego z tych panów, którzy przespali film.
-Słucham?-powiedziałem ze spokojem
-Film się skończył?
-Tak.
-Aha. Stefan wstawaj!
Dwóch panów szurając butami po podłodze i stukając w co drugie siedzenie wyszło sennym krokiem, a ja wróciłem do przygotowań. Nie mam zaplanowane nie wiadomo czego, lampkę szampana i romantyczną muzykę, ale nie to ma zapamiętać, ma zapamiętać coś innego. Mianowicie  zaplanowałem nasz pierwszy pocałunek na ten właśnie dzień. Chociaż spróbuje.
Viola/Violaśka/Violunia/Viola...
Siedziałam wśród mioteł i czekałam, cisza.... grobowa. Przerażona pomału wyszłam z kąta, starając się nie wydawać żadnych dźwięków i lekko otworzyłam drzwi. Ciemność, tylko to wlatywało przez źrenice, czerń bez drobinki światła. Wyszłam ze schowka i spróbowałam wymacać moją torbę na podłodze, gdy jakoś zgramoliłam się po schodach i prawie wyszłam z sali, światło zapaliło się i padło na  jego twarz.
-Wybierasz się gdzieś?-spytał
-Myślałam, że cię złapali. - przytuliłam się
- Tak łatwo bym się nie dał. W dodatku chciałem dać ci randkę marzeń. Której nigdy nie zapomnisz.....- powiedział i rozległ się dźwięk jego telefonu. W tak romantycznej chwili, już myślałam, że chciał mnie pocałować. Jednak nie, szkoda.
Lenon znaczy Leon
-Halo?-spytałem, gdy odszedłem od niej dostatecznie daleko
-Stary to ja. Zakład skończony.Wczoraj, taka była umowa. Jednak Charles widział was dzisiaj razem.
-Ja nie jestem już taki jak wy. Kończę z tym.
-Ach tak? Pożałujesz.- rozłączył się, a ja zacząłem się trochę bać
Viola
-Kto dzwonił?-spytałam
-Nikt ważny. Możemy kontynuować.
-A na czym skończyliśmy?-spytałam kusząco
-A no tak.-powiedział i przyciągnął do  siebie po czym pocałował mnie, w końcu namiętnie, mocno, cudownie, rozpłynęłam się w jego ramionach i modliłam, żeby to trwało wiecznie.
                                                                 ,<3<3<3
To jest rozdział. Brawo! Fran w końcu masz wenę i bierzesz się ostro za bloga. Komentujcie i polecajcie.
Buziaczki
Fran,dam,dam,dam!

piątek, 8 listopada 2013

Rozdział 2

                             Wizyta/Randka/Niechciane uczucie

19 lipca 2013
Kiedy po skończonym obiedzie, zaczęłam zmywać do kuchni wpadł Federico i uradowany wykrzykiwał.
-Odkryłem nowy rodzaj ćwiczeń! Zamiast stać jak głupi pod ścianą robiąc krzesełko, można tańczyć Hakę!
-Hakę? Ten taniec rugbistów?- spytałam szorując deskę, na której zostały niezmywalne ślady chili
-Tak! Mięśnie się napinają i ma się lepsze efekty!- wykrzyczał
- Ja nadal zostaje przy joggingu i tańcu.- stwierdziłam myjąc patelnie
-A brykaj sobie, brykaj! Czy ja ci coś karzę?- zapytał
-No, nie.-odpowiedziałam, a on uradowany wybiegł z kuchni
Wkładałam naczynia do szuflad, gdy nagle ktoś chwycił  mnie za rękę i obrócił.
-Leon? Co ty tu robisz?- spytałam zaskoczona patrząc na gościa
-Niespodzianka!- uśmiechnął się-Przyszedłem z wizytą.
-Miło, że jesteś, ale ja właśnie miałam wyjść na trening.-
-No cóż, to do zobaczenia później.- pocałował mnie w policzek i wyszedł, a ja chciałam dać sobie w twarz, bo poczułam, że nogi mi się rozjeżdżają
*Później*
Kiedy otworzyłam oczy leżałam na podłodze w kuchni ze gąbką i resztą piany na włosach. Bolała mnie głowa, spojrzałam na zegarek 16:46. Jakieś 46 minut po treningu... Co się stało? Zemdlałam? Niemożliwe, nie przypomina mi się. Stwierdziłam, że powinnam się podnieść do pozycji siedzącej i załapać co teraz. Jednak w tej chwili przez tylne drzwi wparował Leon.
-Wszystko w porządku?- spytał i pomógł mi wstać
-Tak. Okej. Jest dobrze.-odpowiedziałam i zamilkłam, bo znalazłam się tak blisko niego, że nasze czoła się dotknęły, a po chwili nasze usta się złączyły. Na początku był zaskoczony, lecz potem sam objął mnie w tali i przytrzymał, a ja go odepchnęłam i wybiegłam z kuchni do salonu, a on za mną.
-Wyjdź stąd! Nie chcę cię więcej widzieć!- wrzasnęłam
- Viola co jest?
- No bo, ja nie chcę się zakochiwać! Ale nie mogę bo cię kocham! - znów go pocałowałam, tyle że mocniej, namiętniej i dłużej\
20 lipca 2013
W sumie nie chcę wiedzieć czemu to zrobiłam. Ja go po prostu kocham i nie mogę już znieść tego, że coś mi mówi "On cię okłamuje!" Czy gdyby okłamywał to by mnie pocałował? Przecież jest cudowny! Dziś idę więc do niego, a dokładniej na tor motocross. Jeździ tam, a ja chcę się z nim spotkać.
*Później*
Gdy już dotarłam na miejsce, Leon był w trakcie treningu, oparłam się o barierkę i obserwowałam, gdy nagle zagadał do mnie jakiś gościu.
-Robił bym to 60 razy lepiej, gdyby mnie dopuszczono jako zawodnika.- powiedział
-Ale cię nie dopuszczono!- syknęłam
- O przepraszam! Ktoś tu ma wysokie mniemanie!
-Mógłbyś mnie łaskawie zostawić?!
-Łaskawie! Jak to ładnie brzmi!Tak samo jak chlorofil czy zintegrowany!
-Palant!
-Diego. Miło mi.
- Spadaj, bo nie ręczę za siebie!
-Viola!- zawołał Leon                                                              
-Idę! A ty masz się odczepić.- groziłam
Podeszłam do Leona, a on obiął mnie ramieniem i krzywo spojrzał na Diego.
-Co to za jeden?- spytałam
-Diego. Mechanik. Nie doszły zawodnik, ale się nim nie przejmuj. Idziemy do kina wieczorkiem?
-Brzmi świetnie.-uśmiechnęła się
                                                     -The End-
Okej krótszy rozdział, ale mam nadzieje, że się podoba. Sorki, że tak długo go nie było. Jak wam się podoba nowy wygląd bloga? A i na koniec zdjęcie Toaletty(Tomaletty jak kto woli)

Chyba trzeba mieć nie równo pod sufitem, żeby sobie takie coś  zamontować lub mieć Violette w d...... (cenzura)
Fran,dam,dam,dam!






niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 1

                 "Areszt/Nowy przyjaciel/Nie chcę się zakochiwać"

Violetta
16 lipca 2013
Na lotnisku
-Dziękujemy za skorzystanie z naszych usług. Zapraszamy ponownie!- wysiadłam zaraz za Federico, który już zaczął rozglądać się za Ludmiłą.
-Na pasie startowym jej nie znajdziesz, chyba że przejechaną!- zaśmiał się wyśmiewczo i wskoczył do pojazdu, który mia nas odwieść   do wyjścia  z lotniska.Odebraliśmy walizki i natknęliśmy się na Fran, która
rzuciła mi się na ramiona.
-Francesca! Jak się za tobą stęskniłam!
-Ja za tobą też! Mam ci tyle do opowiedzenia! Ale najpierw chcę zobaczyć scenę miłosną!
-Jaką?-zdziwiłam się
-No Federico i Ludmiły!-zaśmiałam się i rzeczywiście, po chwili Lu wkroczyła na lotnisko i wpadła w ramiona Federica
-Ludmila mio amore!-wykrzyknął, a my roześmiałyśmy się
W domu
-Jak dobrze być w domku!- wykrzyknęłam i rzuciłam się na łóżko
-Miło, ale to ja muszę wnosić twoje walizki!-uśmiechnęłam się i kazałam tacie położyć je przy biurku
Leon
-O dzień dobry panie władzo!
-Dla nas nie! Naprawdę chłopie, radzę ci znaleźć inne zajęcie. Znów muszę pana aresztować!-powiedział i pomachał mi kajdankami przed oczami
-Nie no, nie musi pan.-odpowiedziałem sarkastycznie
-Słuchaj umówmy się, zawiozę cię na komisariat i wypuszczę, a ty postarasz się zmienić! Zgoda?-zaproponował, zaśmiałem się i odwróciłem
-Proszę aresztować!-poczułem zimne obręcze na dłoniach i wsiadłem do samochodu
Kilka godzin później
Wychodziłem z aresztu, gdy natknąłem się na pewną ładną dziewczynę, z którą zderzyłem się i ona upadła.
-Uważaj jak chodzisz!-zwróciłam mi uwagę, a ja  zignorowałem to i poszedłem dalej zostawiając ją na ziemi.
Violetta
Mówiłam już, że nienawidzę takich ludzi! Nawet się nie zatrzymał, by pomóc mi wstać. Podniosłam się i  pobiegłam do domu, by zdążyć na kolację.
-Mmmmmm a co tak pachnie?- powiedziałam wchodząc do domu
- Zrobiłam polędwiczki w sosie kurkowym!- wrzasnęła rozradowana Olga i rzeczywiście, były pyszne!
Po całym dniu opadłam na łóżko i zasnęłam, z przerażeniem, bo nie mogłam zapomnieć o nim, tym zimnym i szorstkim człowiekiem.
17 lipca 2013
Rano postanowiłam pójść na zakupy, chciałam odświeżyć garderobę, bo z Fran postanowiłyśmy iść jutro na imprezę. Gdy zjeżdżałam po schodach ktoś chwycił moje torby.
Chwilę wcześniej
Leon
-Leon stary! Co raz gorzej ci idzie i cię łapią! Zrób coś, co nas zaskoczy!- zagadnął mnie kumpel
-No to co mam zrobić? Może odejdźmy od codzienności i złammy komuś serce?
-UUUUUU stary! Niezłe! Może tej lasce na schodach!-wskazał dziewczynę, z którą wczoraj zderzyłem się na komisariacie
-Wchodzę w to!
Teraz
Violetta
Odskoczyłam i zobaczyłam tego zimnego i ponurego chłopaka z wczoraj, ale dziś wyglądał weselej.
-Pozwól, że potrzymam.
- Dzięki nie szukam chłopaka.-odpowiedziałam
-A przyjaciela? Jestem Leon.- podał mi rękę, no w sumie
-Violetta-powiedziałam oschle
Usłyszałam gwizd i momentalnie się odwróciłam.
-Palant!
-Że ja?
-Nie. Tamten na górze. Wkurzają mnie takie typy!
-Ach tak? Przepraszam.
-Za co? Znasz ich?
-Nie nie znam.
-To czemu przepraszasz?
-Tak po prostu. To jak, mogę ci pomóc z torbami?-uśmiechnęłam się i puściłam rączki toreb z lewej ręki
Wieczorkiem
Miły ten Leon, naprawdę. Taki miły i uczynny,a wydawał się oschły. Nie ważne. Teraz jest moim przyjacielem i jutro idziemy na koktajl do RestoBandu. A Fran się rozchorowała i nici z imprezy.
18 lipca 2013
RestoBand
-Miło, że mnie zaprosiłeś ale płacić nie musisz!
-No zapłacę!
-Nie! Ja!
-Nie. Ja!
-Dziewczynom się ustępuje!
-Starszym też!
-Skąd wiesz,że jesteś starszy!- popatrzył na mnie pytająco- No dobra! Głupie pytanie!
-No to płacę.
-Uparciuch.
-Nawzajem-uśmiechnęłam się
-Nie-! Coś we mnie krzyknęło!- Nie chcę się zakochiwać! Uciekaj!-Radziła podświadomość. No i tak zrobiłam.....uciekłam!



                                                      %@%**%
Oto i rozdział 1! Komentujcie,dodawajcie do ulubionych,do obserwatorów i oceniajcie. Jestem otwarta na wasze propozycje!'
Fran, dam,dam,dam!
PS Na blogu http://ludmi-i-fede-forever.blogspot.com/ w tym samym momencie moja kochana Aguś, dodała rozdział. Specjalnie tak ustawiłyśmy w tej samej sekundzie!:D
A blog polecam!



Prolog

     Prolog
Francesco!
Przepraszam, że się nie odzywałam i nie dawałam oznak życia, ale to wszystko strasznie mnie zmęczyło. Jako że nie poukładało się tam, wsiadamy w następny samolot i jedziemy. Powiedz Lu, że Federico też przyjeżdża i, że tęsknił za nią. Słyszałam, że Tomas wyjechał i dobrze! Jestem zdecydowana! Chcę być singielką. On mnie ranił, nie był księciem, którego potrzebuję. W dodatku, nie potrzebny mi chłopak, jestem odpowiedzialna i sama sobie dam radę. Przyjeżdżamy16 lipca. Buziaczki.
Violetta
Wsadziłam list do skrzynki i razem z Federiciem skierowałam się w stronę domu, słuchając jego użalania.
-A co jeśli stwierdziła, że związek na odległość nie ma sensu?
-Na pewno tego nie zrobiła. Znam Ludmiłę nie od dziś. Kocha cię! A głupia nie jest!- stwierdziłam
-No nie jest. -potwierdził-A tak w ogóle,  to jakie masz plany?
-Cieszyć się życiem! Na miłość przyjdzie pora!
-Moja już przyszła.-rozmarzył się
- Może zamiast tak marzyć, pomyślałbyś nad prezentem? Nie było cię sześć miesięcy!
-Właśnie! Przecież muszę jej coś kupić! Chodzimy ze sobą od jakiegoś roku! -wykrzyknął
-A jaki masz plan na rocznicę?- zagadnęłam
-Zabiorę ją do Wenecji!
-Mhhhhmm romantycznie. No ale wyjechałeś, więc musisz jej coś kupić! No leć!- pomknął przed siebie i zniknął w tłumie, który po chwili pochłonął również mnie.
                                                %@%**%
Oto i prolog, myślę, że wiecie już o kim będzie rozdział przepełniony miłością!
Buziaczki!

Fran,dam,dam,dam!

Zaczynamy od początku!

Otóż gdy był ze mnie mały wieprz to mi się ta fabuła podobała, ale już nie.
Więc zaczynamy od początku, od samego początku, proszę o wyrozumiałość.\
Bloga nie kasuje, pisze od początku.
Dziś już będzie prolog.
Ohhhh yech!
Będzie Fedymiła i Marcseca i Leonetta i Cago.(nie nova tylko cami)
Fran,dam,dam,dam
PS:Jak macie jakieś specjalne  prośby  to walić w komentarzach!